Zabili Popiełuszkę!

Już w roku 1983 dla uważnych obserwatorów komunizm był trupem moralnym i ekonomicznym. Ale w Polsce, mimo podnoszącej na duchu papieskiej pielgrzymki, nadzieje na odzyskanie wolności czy choćby legalizację „Solidarności” słabły.

9 p r zez m o r ze c z e r w o n e męczennicy Polski Ludowej Zabili Popiełuszkę! Terror był obezwładniający. Przy władzy ciągle pozostawała PZPR z I sekretarzem gen. Wojciechem Jaruzelskim na czele. Wiele lat wcześniej, w okresie obchodów Millennium Chrztu Polski, był on jeszcze szefem Głównego Zarządu Politycznego Wojska Polskiego. To zgodnie z jego decyzją zwiększono wówczas liczbę powołań kleryków do wojska, co traktowano jako środek represji. Jesienią 1966 r. służbę wojskową w Bartoszycach rozpoczął kleryk Jerzy Popiełuszko. I od razu „podpadł”: nie chciał zdjąć różańca i nie zgadzał się modlić w samotności, po cichu. I oczywiście zaznał całej listy udręczeń, przewidzianych dla niepokornych: był bity, poniżany, zamykany w karcerze, pozbawiany snu, zmuszany do stania godzinami z ciężkim plecakiem na trzaskającym mrozie. Jednocześnie kuszono go perspektywą studiów, kariery, mieszkania...

Stosowne przedsięwzięcia

W początkach grudnia 1983 r. odbyła się w stolicy konferencja zorganizowana przez Akademię Spraw Wewnętrznych i Departament IV MSW pt. „Zagrożenia ideologiczno-polityczne wynikające z działalności hierarchii i kleru kościoła rzymskokatolickiego”, z udziałem m.in. kierownika Urzędu ds. Wyznań prof. dr. hab. Adama Łopatki i dyrektora IV Departamentu – gen. Zenona Płatka. Jego zastępca, pułkownik Adam Pietruszka, w swoim wystąpieniu zalecał „stosowanie przedsięwzięć przecinających powiązania przedstawicieli Kościoła z wrogimi ośrodkami, grupami i osobami oraz uniemożliwiających angażowanie się księży we wrogą działalność”. Podkreślił też, że „Takie przedsięwzięcia podejmowano w okresie utrwalania władzy ludowej i jeszcze wiele lat później. W tym samym kierunku zmierzamy obecnie. (...)”. Wstrząsająca jest ta zapowiedź nawiązania do terroru z lat 40. i 50.
Do osoby księdza Popiełuszki wprost nawiązał mjr Jerzy Karpacz w referacie pod znamiennym tytułem: „Przestępczość kleru z pobudek politycznych w okresie kontrrewolucyjnego zagrożenia kraju i stanu wojennego w latach 1980–83”. Według prelegenta, ks. Jerzy „nadużywając swobód religijnych, wielokrotnie wygłaszał kazania o treści politycznej, wrogiej ustrojowi PRL, a także wypowiadał się w nich negatywnie, w sposób poniżający, o osobach sprawujących kierownicze funkcje w państwie”.
12 grudnia 1983 r. ks. Jerzy Popiełuszko został po raz pierwszy zatrzymany w charakterze podejrzanego. Od tej chwili aż do męczeńskiej śmierci wzywano i przesłuchiwano go wielokrotnie.
Rok 1984 był ciężki dla wszystkich niepokornych duchownych. Zarówno warszawscy księża – Stanisław Małkowski i Jan Sikorski, jak i Kazimierz Jancarz z Nowej Huty czy Henryk Jankowski z Gdańska czuli, że pętla się zaciska...
Na kolejnych przesłuchaniach ks. Popiełuszko konsekwentnie odmawiał odpowiedzi na wszelkie pytania, z czasem MSW wyłączyło towarzyszących mu adwokatów. Kapłana śledzono w dzień i w nocy, grożono śmiercią, próbowano dokonać napadu na plebanię, szykanowano znajomych. Mimo tych represji ks. Jerzy nie zmienił swojego postępowania.
12 września sowieckie „Izwiestia” personalnie zaatakowały warszawskiego „wojowniczego i wojującego” księdza. Kilka dni później, czuły niczym sejsmograf na wszelkie sygnały z Moskwy, rzecznik prasowy rządu Urban napisał: „W kościele księdza Popiełuszki urządzane są seanse nienawiści”. Następnego dnia pułkownik Pietruszka oznajmia podkomendnym: „dosyć tej zabawy z Popiełuszką i Małkowskim. Podejmujemy zdecydowane działania. Trzeba nimi tak wstrząsnąć, żeby to było na granicy zawału serca, żeby to było ostrzeżenie”.
Ksiądz Popiełuszko zdawał sobie sprawę z grożącego mu niebezpieczeństwa. Pod koniec miesiąca odwiedził rodziców w Okopach. Żegnając się z ojcem, powiedział: „Jakbym zginął, to tylko nie płaczcie po mnie”.
13 października funkcjonariusze MSW: Grzegorz Piotrowski, Leszek Pękala i Waldemar Chmielewski po raz pierwszy usiłowali zabić księdza Popiełuszkę. Sześć dni później ci sami esbecy uprowadzili go pod Toruniem. Storturowane ciało księdza odnaleziono 30 października w wodach Wisły pod Włocławkiem.

Wstrząs

Kapelana „Solidarności” pochowano przy kościele św. Stanisława Kostki, w którym odprawiał Msze za Ojczyznę.
Duszpasterski program księdza Jerzego zamykał się w słowach: „Nie daj się zwyciężać złu, ale zło dobrem zwyciężaj”. W żadnej homilii czy publicznej wypowiedzi nie nawoływał do nienawiści, jawnego oporu wobec władzy, nie mówiąc już o wzywaniu do przemocy czy terroru. Apelował o godne, prawdziwie chrześcijańskie życie, o codzienną solidarność z ludźmi prześladowanymi przez reżim. Prosił o modlitwę za tych, którzy cierpią, i za nawrócenie tych, którzy cierpienie zadają. Sam, codzienną pracą dla dobra Kościoła i Polski, dawał świadectwo prawdzie. I dlatego musiał zginąć.
Zabójstwo księdza Jerzego Popiełuszki było dla Polaków wstrząsem. Mało kto przypuszczał, że komuniści posuną się do zamordowania najbardziej wówczas znanego kapłana. Znamienne są również echa mordu w cytowanych wcześniej „Informacjach” MSW:
„Z najwyższym oburzeniem i powszechnym potępieniem funkcjonariuszy spotkał się fakt uprowadzenia ks. Jerzego Popiełuszki, który określa się jako perfidną prowokację polityczną wymierzoną w proces odnowy ”.
Wyraźnie widać, że pracownicy resortu mieli doskonałą orientację co do stopnia samodzielności w podejmowaniu decyzji w MSW: „(...) szczególnie bulwersującym, a jednocześnie niezrozumiałym dla funkcjonariuszy jest to, iż sprawcami okazali się młodzi, zarówno wiekiem, jak i stażem funkcjonariusze, o określonym poziomie intelektualnym i przygotowaniu zawodowym. W związku z tym za mało prawdopodobne uważa się całkowicie samodzielne, przez nikogo nie inspirowane działanie sprawców”. Taka opinia była poważnie obciążająca dla szefa bezpieki – Kiszczaka.
Trzeba jednak podkreślić, że miały miejsce również zupełnie wyjątkowe reakcje pracowników resortu na popełnioną zbrodnię: „w Gdańsku por. Kazimierz Netka, (...) w organach MO 8 lat, członek PZPR, złożył raport o zwolnieniu ze służby w organach MO, motywując swą decyzję szokiem, jakiego doznał po uprowadzeniu i zamordowaniu ks. Popiełuszki przez funkcjonariuszy resortu spraw wewnętrznych. Słuchacz II roku studiów WSO Legionowo,(...) mł. chor. Mirosław Żochowski, lat 24, w organach MO 4 lata, złożył raport o zwolnieniu ze służby w organach MO motywując tym, iż pochodzi ze środowiska religijnego, a obecna sytuacja załamuje go psychicznie”. Warto przytoczyć nazwiska tych ludzi, bo z pewnością ich życie po dobrowolnej rezygnacji ze służby musiało być niezwykle trudne. W komunistycznej bezpiece takich decyzji się nie wybaczało.
Janusz Kotański


Główna





stat4u