Był z nimi do końca

Żołnierzom ze swojego oddziału był wierny, aż do wspólnej śmierci.

W krakowskim więzieniu przy ulicy Montelupich 14 września 1949 roku komuniści rozstrzelali żołnierzy Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowej (PPAN) oraz 35-letniego kapelana oddziału, jezuitę ks. Władysława Gurgacza, który mówił w czasie procesu: „Ci młodzi ludzie, których tutaj sądzicie, to nie bandyci, jak ich oszczerczo nazywacie, ale obrońcy Ojczyzny! Nie żałuję tego, co czyniłem. Moje czyny były zgodne z tym, o czym myślą miliony Polaków, tych Polaków, o których obecnym losie zadecydowały bagnety NKWD. Na śmierć pójdę chętnie. Cóż to jest zresztą śmierć? Wierzę, że każda kropla krwi niewinnie przelanej zrodzi tysiące przeciwników i obróci się wam na zgubę”.

Wspierał duchowo

Jezuita Władysław Gurgacz pochodził z Jabłonicy Polskiej spod Krosna. Jesienią 1947 roku prowadził rekolekcje w Krynicy, cieszące się wśród wiernych ogromną popularnością, za co miejscowy milicjant próbował go zamordować. Zagrożony aresztowaniem musiał się ukrywać. Został kapelanem PPAN. Jej dowódca, Stanisław Pióro ps. „Emir”, przywiązywał dużą rolę do edukacji swych żołnierzy. Niemal codziennie słuchali wykładów z historii starożytnej, fizyki, matematyki, a rola kapelana była szczególna. Jak zeznawał w śledztwie sam ks. Gurgacz: „W moich wykładach wyjaśniałem dowody na istnienie Boga, nieśmiertelność duszy. Wyjaśniałem również zgubne skutki wynikające z przyjęcia teorii materialnej, a mianowicie znika wtenczas również różnica między złym a dobrym, zbrodnią i cnotą”.
Krakowski UB zorganizował liczną agenturę, aby pojmać kapłana, ale nikt go nie wydał. Został aresztowany w wyniku niepowodzenia akcji zdobywania pieniędzy w krakowskim banku, w której nie uczestniczył. Nie skorzystał z możliwości ucieczki. „Moje miejsce jest tam, gdzie moich chłopców. Byliśmy razem, dlatego do końca będziemy dzielić wspólny los” – tłumaczył. „Podobnie jak za czasów okupacji niemieckiej partyzanci utrzymywali się z dokonywania napadów na mienie znajdujące się we władaniu okupanta. PPAN nie działała z pobudek osobistych, ani chęci zysku, lecz na skutek przekonania, że obecny rząd polski nie jest wyrazem opinii większości społeczeństwa polskiego i nie stara się o interesy wszystkich obywateli, dlatego uważałem, że zabierając mienie państwowe czy spółdzielcze nie popełniamy przestępstwa” – wyjaśniał na procesie. 13 sierpnia 1949 roku został skazany na śmierć. Proces, relacjonowany obszernie przez prasę i radio, był seansem nienawiści wobec niepodległościowego podziemia i Kościoła.
Jarosław Szarek


Główna





stat4u